|
Światopogląd człowieka epoki baroku (geneza, cechy); porównanie ze światopoglądem renesansowym.
Renesans kończył się w atmosferze sceptycyzmu. Charakterystyczna dla humanistów głęboka wiara w godność i moc człowieka powoli zaczęła ustępować zwątpieniu. W połowie XVI w. śmiały plan myślicieli odrodzenia, zmierzających do wielkiej syntezy ludzkiej wiedzy i rozumnej przebudowy świata był już traktowany jako utopia.
Niezmierzone ambicje i namiętna pasja dążenia do wiedzy oraz prawdy obróciły się w końcu przeciwko ludziom. Rozpoczęty przez Lutra ruch reformacyjny zburzył bezpowrotnie jedność chrześcijańskiego świata. Człowiekowi zaczyna brakować wiary we własne możliwości. Wolność wyboru staje się więc ciężarem ponad ludzkie siły. Nie ma już prawdziwych autorytetów.
Próbą wprowadzenia porządku w kwestiach wiary był sobór w Trydencie. Był to zarazem początek kontrreformacji, wielkiego ruchu zmierzającego do odnowy Kościoła, skierowanego zarazem przeciwko różnowiercom. Głównymi szermierzami kontrreformacji byli jezuici. Idea absolutnego posłuszeństwa, do której nawoływał ten założony w XVI w. zakon, miała być uniwersalnym lekiem na wszystkie wątpliwości dręczące ludzi tej epoki.
Kryzysowi religijnemu towarzyszyły gwałtowne przemiany w nauce. Odkrycia Kopernika i Galileusza, rewolucyjne wynalazki usprawniające ludzkie zmysły (np. teleskop i mikroskop) podważają ostatecznie tradycyjny uporządkowany obraz skończonego świata, którego centrum stanowi ziemia. Wszechświat dzięki teleskopowi Galileusza rozszerza się nagle – aż do nieskończoności, mikroskop pozwala zaś zajrzeć w głąb rzeczy nieskończenie małych. Nieskończoność, której nie można objąć umysłem, staje się wielkim problemem XVII w.
Nauka formułowała prawdy trudne, niezgodne z codziennym doświadczeniem zwykłego człowieka. Religia oferowała rozwiązania prostsze, wzywając zarazem do posłuszeństwa autorytetowi Kościoła i do wiary w dobroć oraz mądrość Boga. Rozwojowi nauki towarzyszy więc gwałtowne odnowienie życia religijnego.
Ucieczce w świat wiary sprzyjała też niespokojna atmosfera polityczna tej epoki. Europę trawiły bowiem wówczas głębokie konflikty (wojna trzydziestoletnia).
B. Pascal ("Myśli"), M. Sęp-Szarzyński (sonety), D. Naborowski ("Marność", "Krótkość żywota") o sytuacji człowieka w świecie.
Pascal, który – mimo ogromnych osiągnięć na polu nauki – wątpił w możliwości rozumu. Sądził on, że wobec potęgi i nieskończoności Boga człowiek jest niczym. Istota ludzka jest słaba, wewnętrznie rozdarta („sama sobie przeciwna”), podzielona między ciało i duszę, podatna na choroby, ograniczona swoimi zmysłami.
„Człowiek jest trzciną – pisał Pascal – najsłabszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą. [...] Nieco mgły, kropla wody starczy, by go zabić. Lecz niechby był zgnieciony przez wszechświat cały, to jeszcze byłby szlachetniejszym od tego, co go zabija: gdyż on wie, że umiera [...] Cała tedy godność nasza leży w myśli.”
Jedynym ratunkiem dla człowieka jest według Pascala wiara, choć przeczy ona rozumowi. Trzeba jednak zaryzykować i uwierzyć, że Bóg istnieje, ponieważ w przeciwnym wypadku życie ludzkie nie ma żadnego sensu.
M. Sęp-Szarzyński (sonety)
W sonetach majestatyczny porządek kosmosu, który znamy z Hymnu Jana Kochanowskiego przeradza się w chaos gwałtownych obrotów rozpędzonego Nieba.
„Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki
i Tytan prędki lotne czasy pędzą...”
(Sonet I)
Gorączkowy ruch przenika cały wszechświat: zarówno ten wielki – sferę gwiazd i planet, jak i mały – wnętrze ludzkiej duszy. Życie ludzkie jest bowiem ciągłą ucieczką przed śmiercią:
„Śmierć tuż za nami spore czyni kroki...
(Sonet II)
Losem człowieka jest niepokój, ruch i walka. Zagraża mu bowiem nie tylko szatan, ale i wodzące piękno świata oraz własne ciało, które zawsze chce czegoś innego, niż nieśmiertelna dusza. Bohater Sępowych wierszy jest świadomy własnej słabości, wynikającej z wewnętrznego „rozdwojenia”:
„Cóż będę czynił w tak straszliwym boju
wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?
(Sonet III)
To „rozdwojenie” jest zresztą cechą całego świata, w którym prawdziwym wartościom jak cień towarzyszą złudne pozory.
„...O stokroć szczęśliwy,
który tych cieniów w czas zna kształt prawdziwy!”
(Sonet V)
D. Naborowski ("Marność", "Krótkość żywota")
W wierszu Marność pokazuje czym jest świat ludzki i do czego zmierza:
„Świat hołduje marności
I wszystkie ziemskie włości;
To na wieki nie minie,
Że marna marność słynie.”
Jednocześnie nie nakazuje życia klasztornego, ale radzi zachować bojaźń Bożą:
„Miłujmy i żartujmy,
Żartujmy i miłujmy,
Lecz pobożnie, uczciwie,
A co czyste, właściwie.
Nad wszystko bać się Boga-
Tak fraszką śmierć i trwoga”
Bóg jest odpowiedzią na całe zło świata. Także na znikomość życia, przemijanie i próżność wszelkich ludzkich wysiłków.
W epigramacie Na krótkość żywota w skondensowanej formie przywołuje barokową metaforykę ulotności ludzkiego istnienia. W jednym wersie potrafi zgromadzić siedem jednosylabowych (czyli krótkich jak życie ludzkie) symboli przemijania:
„Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt – żywot ludzki słynie.”
W paradoksalnej puencie sprowadza zaś ludzkie istnienie do czwartej części mgnienia oka, czyli do krótkiego momentu, który dzieli kolebkę od grobu:
„...Wielom była
kolebka grobem, wielom matką ich mogiła.”
Jako wyznawca kalwinizmu nie wierzy Naborowski, by człowiek mógł żyć bez grzechu. Zbawienie nie zależy bowiem od dobrych ludzkich uczynków, ale od niepojętej łaski Bożej, która jednych przeznacza do zbawienia, innych zaś do potępienia:
„Błędowi wszystko poddał mus nieprzełomiony...”
Poeta nie rozumie świata i nie ma żadnej recepty na istnienie. Najlepiej więc żyć w biernym oczekiwaniu na Boską pomoc. Renesansowej aktywności i żądzy życia przeciwstawia Naborowski pasywne wycofanie się w świat własnego intelektu i ludzkiej kultury:
„Tak żyj na tym tu świecie, jakby cię nie było...”
Problem przestrzeni i czasu. Antynomie. Refleksja o słabości i znikomości człowieka.
Barokowe wyobrażenia czasu żywiły się tradycją antyczną. Czas związany z postacią rzymskiego boga Saturna, bywał wyobrażany jako skrzydlaty starzec z nakrytą głową, trzymający w prawej dłoni sierp, w lewej – węża kąsającego swój ogon. Z jednej strony dostrzegano w Czasie niszczycielską siłę, symbolizowaną sierpem, z drugiej – jego zdolność do wydobywania prawdy. Nakryta głowa Czasu oznaczała, że dla Prawdy (jego córki) nic nie jest zakryte. Wąż kąsający własny ogon symbolizował Wieczność. Jej pojęcie, tak ważne dla filozofii antycznej zostało schrystianizowane i odniesione do Boga – jedynej Niezmienności i Niewzruszonego Trwania.
Dzięki odkryciom astronomicznym i postępom dokonanym w badaniu budowy mikroświata zmianie uległo pojęcie przestrzeni. Wszechświat okazał się nieskończenie wielki, a każda rzecz oglądana z bardzo bliska zmienia swoją naturę. Nieskończoność i małość nie do ogarnięcia umysłem nie dawały ówczesnemu człowiekowi spokoju.
Śmiertelność ludzkiego ciała i poczucie nieśmiertelności duszy, przemijalność życia i duchowy głód wieczności, istnienie człowieka w świecie podległym prawom stałego ruchu i potrzeba zachowania w nim swej tożsamości – takie oto dramatyczne bieguny wyznaczały rozmaite postawy objawiane w sztuce. Sęp Szarzyński proponował zdobywanie wartości niewzruszonych i odrzucenia mamiących pozorów. Inni poeci rozumieli życie jako ciągłe umieranie, a śmierć jako początek prawdziwego żywota; przekonani o nikłej wartości jakichkolwiek ludzkich starań, propagowali postawę bierną, pogrążenie się w „wewnętrznej twierdzy” i zawierzenie Bogu. Jeszcze inni, podkreślając nietrwałość, ale i świetność świata, proponowali, aby przed śmiercią nacieszyć się jego urokami, ukazując radością życia wdzięczność za nie.
Funkcja nawiązania do Biblii w wierszu "Marność".
Pojęcie marności przywołane w poezji Naborowskiego wprowadza w krąg barokowych fascynacji przemijaniem, czasem, nicością i śmiercią. Człowiek ówczesny rozważał swoje miejsce w nietrwałym świecie, poszukiwał jakiejś wobec niego postawy. O znikomości życia, o jego przemijaniu i o próżności wszelkich ludzkich wysiłków mówiły już niektóre księgi Starego Testamentu, zwłaszcza Księga Koheleta. Jej pierwszy sławny werset brzmiał: Vanitas vanitatum, et omnia vanitas (‘Marność nad marnościami i wszystko marność’). Księga ta, przepełniona silnym poczuciem dramatyzmu istnienia i dokonywanych wyborów życiowych, była bliska mentalności ludzi XVII w.
Życie ludzkie jako sen w wierszu Z. Morsztyna "Żywot - sen i cień".
Według podmiotu lirycznego życie ludzkie należy utożsamiać ze snem. Nie jest to zwykłe porównanie, ale określenie życia jako snu:
„Nie może dniową światłością
żywot ten być nazwany –
noc jest ten żywot, ciemnością
paciepną przyodziany.”
Wszyscy ludzie, którzy kiedyś żyli, teraz nie istnieją, a jedynie „śpią twardo”. Nie pozostało po nich nic materialnego, a wspomnienia zostaną rozwiane jak pył na wietrze:
„Śpią sen twardy, skoro z świata
te larwy poznikały,
tak że więcej nad znikomy
cień po nich nie zostało.”
Twierdzi, że mimo złudzenia realności i bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością, życie jest tylko iluzją, kreowaną w naszym śnie:
„I ty-ć śpisz nieobudzony,
choć ci się, żeś żyw, zdało;
żywot ten kształtem żywota
ledwie może być zwany,
żywot ten śmierci istota,
żywot ze snem zrównany.”
Pedro Calderon de la Barca - "Życie jest snem"
Dramat o rzekomo polskim kolorycie (rzecz dzieje się na polskim dworze) ze względu na egzotykę nieznanego kraju, to pełen barokowej pomysłowości przewód dowodowy na rzecz przezorności w pielęgnowaniu cnót. W wyraźny sposób ujmuje barokowe obsesje – nierealność świata i lęk przed wolnością.
|